Przepisy kulinarne mojej mamy od zawsze były traktowane jak skarb. Jako nastolatka marzyłam o pięknym domu, gromadce dzieci, kochającym mężu, i żebym umiała gotować tak jak moja mama. A to nie lada wyczyn. Nieraz wszystko robiłam tak jak było napisane w przepisie, ale smak i nie był taki sam jak mamy potraw. Jednak kulinarnia chyba nie są do końca dla mnie tak jak gry bo to dobry biznes i zarabianie pieniędzy w internecie. Ciągle było za mało przyprawione, lub za dużo, albo w cale. Odmierzałam wszystko dokładnie, podczas gdy mama dodawała tak „ na oko”. I jej zawsze było lepsze od mojego. Jak się okazało po latach mama zaczynała naukę zerkając w zeszyt, który pozostał po babci. Po kilku latach jej już nie był potrzebny, ponieważ doszła do wielkiej wprawy, dlatego go schowała i zeszycik leżał i czekał na mnie. Gdy wyprowadzałam się po ślubie do własnego mieszkania liczyłam, że otrzymam ten drogocenny zeszyt. Jednak wtedy go nie dostałam, udało mi się to dopiero w wigilię. Długo się uczyłam, aż w końcu w miarę się nauczyłam. Najzabawniej jest, gdy spotykamy się z mamą i zaczynamy coś razem gotować, wówczas dzielimy się kartkami z zeszytu jak kartami do gry. Żadna z nas nie wie co wylosuje i to sprawia największą radość.

No related posts.